odzwiedzin: 94771

Nie tylko Kwinto, czyli tajemnice pancernej kasy.

W budynku skansenowej świetlicy znajduje się ponad stuletnia kasa pancerna pochodząca z willi zbudowanej około 1900 roku dla kierownictwa tomaszowskiej Fabryki Sukna H. Landsberga. Obecnie mieści się w niej Powiatowy Urząd Pracy,  który wspomnianą zabytkową kasę przekazał kilka lat temu do Skansenu.

Jakiś czas temu tą właśnie kasą zainteresował się renomowany polski kasiarz – Edward Kieszek, który zwrócił uwagę na ślady wycinania centralnego zamka. Pan Edward zajmuje się zabezpieczeniami od 1980 roku pracując kolejno najpierw w „Skarbcu” – Specjalistycznej Spółdzielni Pracy, następnie  w banku czy  wreszcie projektując i produkując kasy pancerne. Od wielu lat prowadzi własną firmę zajmującą się wszelkimi aspektami związanymi z sejfami od konserwacji i napraw poczynając, poprzez otwieranie tych zamkniętych, na renowacji zabytkowych kas kończąc.

Otwarcie naszej kasy, mimo posiadania oryginalnych kluczy, wcale nie było proste. Najpierw należało odpowiednio ustawić rozetkę, następnie otworzyć boczny zamek który odblokowywał otwór kluczowy głównego zamka. Po otwarciu okazało się, że została ona wyprodukowana przez  firmę F.Olchowsky (najpewniej przełom XIX/XX w.), natomiast zamek Protektor (na licencji firmy Kromer) to dzieło znanego 100 lat temu producenta kas –  Karola Zinke z Łodzi. Pan Edward jest przekonany, że wskutek jakiś przyczyn (być może zacięcia) zamek został wycięty (są ślady)  i wymieniony na nowy, ale dostosowany do oryginalnego klucza i mechanizmu blokującego firmy Zinke.

Przyznać należy, że pomysłowość rzemieślników produkujących różne kasy była, jeśli chodzi o zabezpieczenia, prawie nieograniczona. Zamek szyfrowy, trzy zamki kluczowe, płyty stalowe, wewnętrzne skarbczyki i skrytki to praktycznie norma. Były też innego rodzaju zabezpieczenia – chociażby odpowiednie ustawienie ruchomej części ornamentyki – bez znajomości których nie było możliwości otwarcia kasy. Ważna była też kolejność otwierania poszczególnych zamków czy sposób wkładania klucza. Kasy (a szczególnie ich zawartość) były również zabezpieczone przed skutkami pożarów. Ściany budowane były z dwóch stalowych płaszczy, a przestrzeń pomiędzy nimi wypełniono materiałem izolacyjnym (najczęściej specjalnym popiołem). Sejfy powstawały wtedy w manufakturach, gdzie poświęcano im wiele godzin pracy dbając zarówno o przemyślane rozwiązania techniczne, jak również o ich piękno. Niektóre z nich to prawdziwe dzieła sztuki zdobniczej oraz rozwiązań mechanicznych.

O tych i innych ciekawostkach będzie opowiadał w najbliższą niedzielę tj. 28 sierpnia o każdej równej godzinie między 12.00 a 17.00 pracownik Skansenu. Jako „kasiarz” będzie pokazywał tajniki otwierania naszej kasy i… nie tylko!

Serdecznie zapraszamy. NAPRAWDĘ WARTO!


Fundusze Europejskie dla rozwoju regionu łódzkiego